p.w. św. Jakuba w Sandomierzu
 

 

Liczący sobie już blisko osiemset lat sandomierski kościół dominikański pod wezwaniem św. Jakuba jest najstarszą zachowaną budowlą sakralną w tym mieście. Stoi na południowo-wschodnim stoku wzgórza nazywanego Staromiejskim lub - od jego patrona - Świętojakubskim.

Najstarsze ślady osadnictwa na terenie obecnego Sandomierza pochodzą z początków neolitu, czyli sprzed około 4500 lat p.n.e. Nie widzę jednak potrzeby, by cofać się tak daleko. Nie będziemy też niepokoić zamieszkujących tu u zarania wczesnego średniowiecza Lędzian i przeniesiemy się w czasie do początków Państwa Polskiego.
Prace archeologiczne prowadzone na tym terenie (rozpoczęte w 1928 roku i kontynuowane w latach powojennych, z różnym nasileniem, od 1949 roku) ujawniły, że Wzgórze to było zasiedlone już od stuleci, a od XI wieku istniała tam ludna, dynamiczna osada. Musimy więc mieć świadomość, że podziwiając piękną budowlę nieustannie stąpamy po kościach pradawnych mieszkańców tych terenów.

W trakcie prac ziemnych, związanych z budową Domu Księży Emerytów, natrafiono na rozległe (ponad 7000 m2, prawie 600 grobów) cmentarzysko szkieletowe, częściowo przez archeologów spenetrowane i ocenione na przełom X/XI i cały XI wiek. Wśród odkrytych 178 grobów ujawniły się pochówki o charakterze antywampirycznym (przynajmniej kilka osób zostało uznanych po śmierci za "wampiry" i pochowanych ze wszystkimi magicznymi atrybutami na, już wtedy, przykościelnym cmentarzu).

O intensywności osadnictwa na Wzgórzach Staromiejskich, które początkowo objęło południowo-wschodnią skarpę (XI w.), potem część na północ od dzisiejszego kościoła św. Jakuba (XII w.), a z czasem cały ich obszar, nie świadczy oczywiście jedynie cmentarz, ale także pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. Odkryto półziemiankowe, zagłębione w lessowym podłożu chaty, a w jednej z nich słynne szachy sandomierskie - prawdziwy unikat w skali kraju. Wykonany z rogu jelenia komplet dla dwóch graczy, składający się z 29 figur (niepełny). Jeden zestaw odróżniają drobne ryty i nacięcia.
Przypisuje się im arabskie pochodzenie, jednak nie wiadomo skąd znalazły się na terenie Sandomierza, w niczym nie wyróżniającej się ziemiance. Mogły przybyć z Bliskiego Wschodu np. wraz z powracającym krzyżowcem lub zostać nabyte od przejeżdżającego kupca, mogły zostać wykonane na miejscu, na wzór arabskich, na zlecenie owego krzyżowca. Ale czy to znalezisko świadczy, że gra w szachy znana była XII wiecznym mieszkańcom sandomierskiego podgrodzia? Szczerze mówiąc raczej, że nasi antenaci pozbawiwszy kogoś w niecny sposób życia, przywłaszczyli sobie piękny przedmiot, o nieznanym im przeznaczeniu.

Dowodem na niekrępowaną murami rozległość tej osady jest wzniesienie aż trzech kościołów (św. św. Jana, Piotra i pierwszy św. Jakuba), założenie tam prawdopodobnie najstarszego w Polsce, po krakowskim, konwentu dominikańskiego i oczywiście fakt, że to tu miała miejsce pierwsza lokacja miasta. Jej dokładna data nie jest znana, przypuszczalnie stało się to przed rokiem 1227. Inicjatorem lokacji mógł być biskup (podobnie jak w Krakowie i Płocku) Iwo Odrowąż.
Przez Wzgórza Staromiejskie przebiegał jeden z głównych szlaków handlowych Polski w stronę Zawichostu i na Ruś oraz w drugim kierunku, na Kraków. Co do jego ostatecznego przebiegu trwają jeszcze spory. Dynamiki tej nie powstrzymał nawet pierwszy najazd tatarski w 1241 roku. Spustoszenia zostały szybko usunięte. Okres ożywienia nie trwał jednak długo...

Niespodziewany i nagły kres rozwojowi osady przyniósł drugi najazd tatarski, po którym nie została ona już odbudowana w dawnym kształcie. Zachowane ślady archeologiczne potwierdzają jej gwałtowne zniszczenie: pozostałości spalonego drewna w pomieszczeniach mieszkalnych (rozległe pożary) i szkielety noszące ślady śmiertelnych urazów. W grudniu 1259 roku, najprawdopodobniej przed trwającą niemal dwa miesiące blokadą obwarowanego grodu, Tatarzy wymordowali bezbronnych mieszkańców osady, w tym 49 dominikanów.

Aby zapobiec podobnej tragedii, w 1289 roku, z nadania księcia krakowskiego i sandomierskiego Leszka Czarnego, bracia otrzymali teren na budowę drugiego domu, pełniącego po najazdach tatarskich rolę refugium dla sandomierskich dominikanów, tym razem na terenie grodu, w obrębie murów obronnych ponownie lokowanego miasta. Nadanie to ujawniło głębokie antagonizmy pomiędzy przedstawicielami zakonu lub szerzej - kościoła, a sandomierskimi mieszczanami, obawiającymi się ciągłego rozszerzania własności kościelnej i żądającymi bezwzględnego ograniczenia prawa nabywania nieruchomości na terenie Sandomierza. Przyjęte nadania bracia zobowiązani byli odsprzedawać mieszczanom lub wójtowi.

  Budynek klasztoru dostawiono w 2 poł. XIV w. do istniejącego już kościoła św. Marii Magdaleny. Zakonnicy pozostawali pod zwierzchnością przeora konwentu św. Jakuba. Komunikacja między oboma klasztorami nie była trudna - przez Wąwóz Świętojakubski i furtę dominikańską, zwaną uchem igielnym.

W 1645 roku dominikanie przy kościele św. Marii Magdaleny uniezależnili się od macierzystego konwentu na Wzgórzu Staromiejskim, choć nie obyło się to bez sporów i ostatecznie na pamiątkę dawnej zależności płacili mu 10 złotych rocznie. Rozbudowali wtedy zapewne klasztor, tworząc zamknięty czworobok. Po opuszczeniu jego murów w 1807 roku przez zakonników, którzy przenieśli się do konwentu św. Jakuba, zabudowania zaczęły popadać w nieuchronną ruinę, co doprowadziło w końcu do rozbiórki całego kościoła i północnego skrzydła klasztoru w 2 poł. XIX w.