p.w. św. Jakuba w Sandomierzu
 

 

Nawa główna

Na jej zachodniej ścianie, pod chórem podsklepionym szeroką koszową arkadą z lunetami, wmurowana została XVI wieczna płyta nagrobna nieznanego rycerza, spoczywającego w zbroi płytowej, z łańcuchem na szyi, mieczem i czekanem w ręku, z ułożonym u stóp hełmem z przyłbicą, w charakterystycznej dla renesansu półleżącej pozie. M. Buliński, J. Wiśniewski, S. Makarewicz i J. Zub sugerują Andrzeja Chotowskiego, jednak jego nagrobek, wykonany zresztą po 1620 roku, byłby raczej barokowy. Natomiast ks. Władysław Siarkowski jest przekonany, że bezimienny rycerz to marszałek wielki koronny, hetman i starosta sandomierski, Rafał Granowski z Granowa herbu Leliwa, trudny do dokładnego "osadzenia w czasie" i na poły mityczny (zdaniem Niesieckiego) protoplasta rodu. Ta hipoteza jest jeszcze bardziej wątpliwa - Granowskiego, zmarłego najpóźniej na przełomie XIV i XV stulecia, upamiętniałaby z kolei płyta gotycka.
Dziś jedyne wnioski, jakie możemy wysnuć o zmarłym wynikają z wykutej w kamieniu symboliki funeralnej: skrzyżowane nogi wskazują, że był ostatnim z rodu i nie pozostawił męskiego potomka, o tym że wygasł właśnie ród znakomity świadczą pierścienie i gruby łańcuch na jego szyi. Wnioski o tyle słuszne, o ile wszystkie te symbole nie znalazły się na płycie przypadkowo - jeśli tak się stało, może to fragment renesansowego nagrobka Stanisława Lipnickiego, herbu Hołobog?

Obok, kunsztownie wykonane i datowane na 1625 rok, epitafium Popławskich - Franciszków, ojca (benefaktora kościoła) i syna oraz drugiego syna, Hieronima. Łacińska inskrypcja, która upamiętniać ma także przyszłych legalnych spadkobierców, umieszczona jest pomiędzy dwoma kartuszami z herbem Trzaska i otoczona bordiurą z lilii i wici roślinnej. Nieco mniejsze marmurowe epitafium o identycznej treści wmurowane jest w przyściennym filarze prezbiterium. Taki przykład "dublowania" artystycznych przejawów pamięci po zmarłym nie jest żadnym ewenementem - już w czasach późnego gotyku spotykamy zgodnie współistniejące obie formy upamiętniania: płytę nagrobkową i związane z nią epitafium. Nagrobek, zwłaszcza jeśli umieszczony był w posadzce, stanowić miał przede wszystkim oznaczenie miejsca spoczynku określonej inskrypcją osoby. Natomiast ta sama inskrypcja zmieniała swój sens na epitafium, które sporadycznie tylko sąsiadowało z płytą nagrobną i rozszerzała "przestrzeń funeralną" do całego kościoła i usytuowanego przy nim cmentarza.

Z drugiej strony, położona w 1585 roku na wieczną pamiątkę, płyta nagrobna Boguckich, sandomierskich mieszczan: Macieja i Zofii, wespołek z dziathkami swemi, jak głosi renesansowy polsko-łaciński napis. Na środku zdobi ją gmerk - znak rodziny mieszczańskiej, swego rodzaju odpowiednik szlacheckiego herbu i nieraz błędnie z nim identyfikowany.

Na tej samej ścianie, nad chórem, w pięknie trójlistnie zwieńczonych oknach, grupa czterech witraży projektu Karola Frycza - krakowskiego artysty malarza, grafika i scenografa - wstawionych tam w czasie reromanizacji kościoła. Na nich (od lewej) postaci Adelajdy i trzech klarysek: błogosławionej Kingi - żony księcia krakowskiego i sandomierskiego Bolesława Wstydliwego, jego siostry Salomei i błogosławionej Jolanty - żony Księcia Wielkopolskiego Bolesława Pobożnego, siostry Kingi.

Na lewo, tuż przy kaplicy św. Jacka, w szczytowej ścianie nawy południowej zachowała się jedna kwatera witraża, przedstawiająca królową Jadwigę, skopiowaną z portretu Jana Matejki, do którego pozowała jego ukochana żona - Jadwiga ma więc twarz Teodory z Giebułtowskich Matejkowej. Jerzy Zub, powołując się na dokumenty przechowywane w archiwum kościoła twierdzi, że witraż zaprojektował sam mistrz, a wykonany został w 1890 roku. Pozostałe kwatery witraża wypełniono pod koniec 2002 roku.

Stojące obok chóru posągi św. Jacka i bł. Czesława Odrowążów ufundował ks. Melchior Buliński. Wykonane zostały już po jego śmierci, w 1878 roku.

Wirtualne zwiedzanie - nawa głowna, podchórze
Wirtualne zwiedzanie - nawa głowna, prezbiterium i ołtarz


Prezbiterium i ołtarz

Prezbiterium od nawy oddziela jedynie falista, barokowa belka tęczowa. Z siedmiu figur pozostał na niej krucyfiks z 2 połowy XVIII w.

Ołtarz spłonął w 1905 roku (barokowy baldachim i tak, prawdopodobnie, nie przetrwałby reromanizacji J. Wojciechowskiego). Teraz wspartą na sześciu kolumnach mensę zdobi prosty, ale bardzo cenny krucyfiks ze schyłku XVI w. Z tego samego okresu (1599 r.) pochodzą obrazy umieszczone na północnej ścianie, a tworzące wcześniej, malowany temperą na desce, ołtarzowy poliptyk (z sześcioma skrzydłami), ufundowany prawdopodobnie przez wojewodę poznańskiego i starostę sandomierskiego Hieronima Gostomskiego, członka Sandomierskiego Bractwa Różańcowego. Jeden przedstawia Adorację Matki Bożej Różańcowej przez Wszystkie Stany Kościoła. Rozpoznać można św. Dominika, dominikanki - św. Katarzynę ze Sieny (jedną z dwóch kobiet - Doktorów Kościoła) i św. Różę z Limy, papieża Klemensa VIII, Zygmunta III Wazę, jego żonę Annę Austriaczkę, kardynała Jerzego Radziwiłła, Jana Zamoyskiego i cesarza Rudolfa II. Na trzech obrazach - skrzydłach widać święte: Urszulę, Marię Magdalenę i Katarzynę z Aleksandrii. Z umieszczonych po przeciwnej stronie skrzydeł z postaciami męskimi zachował się św. Tomasz z Akwinu i tzw. Wizja św. Jacka - z wizerunkiem Matki Bożej "Jackowej" i słowami objawienia Ciesz się Jacku, gdyż prośby twoje miłe są mojemu synowi ... W dwa okna po tej stronie wstawione są witraże z wizerunkami świętych: Dominika (z księgą) i Jakuba (z mieczem), zaprojektowane w 1945 roku przez Jarosława Wojciechowskiego. Naprzeciwko - również św. Jakub na XVIII wiecznym barokowym obrazie.

Szczególnie cennym zabytkiem jest ponownie przeniesiony do prezbiterium i ustawiony przy jego południowej ścianie sarkofag Adelajdy, wykonany w 1676 roku w jednej sztuce dębu. Przedstawia leżącą postać księżnej w gronostajowym płaszczu, z różańcem oraz krzyżem w dłoniach i spoczywa na czterech rzeźbionych lwach. Całość pokrywa dodatkowo bogata roślinna dekoracja z kwiatami lilii, są też wizerunki orłów z tarczami herbowymi. Umieszczona w środku mosiężna trumienka, fundacji ks. Melchiora Bulińskiego, zawiera jej (przynajmniej wg tradycji) prochy.

Od strony wschodniej szczytową ścianę prezbiterium zdobią trzy secesyjne witraże z 1914 roku, zaprojektowane przez Karola Frycza i wykonane w krakowskiej firmie Stanisława Gabriela Żeleńskiego. Dwa boczne przedstawiają bł. Wincentego Kadłubka (najmniejszy, w dolnej kwaterze herb Poraj) i św. Jacka Odrowąża (w tle motyw kościoła św. Jakuba i herb Odrowąż), środkowy (największy) Męczenników Sandomierskich u bram niebios, Chrystusa na tronie i Archanioła Michała. Bystre oko dostrzeże jeszcze na tej ścianie pięknie, okrągłołukowo sklepioną romańską piscynę i, powyżej, fragmencik XIII wiecznej polichromii. Dostrzeże też, że Karol Frycz przy projektowaniu witraży pomylił zakonne habity, ubierając w cysterski św. Jacka, natomiast bł. Wincentego Kadłubka - cystersa - w habit dominikański.

Wirtualne zwiedzanie - prezbiterium i ołtarz


Nawa północna

Tu zwraca uwagę późnorenesansowy ołtarz św. Zyty, patronki Stowarzyszenia Panien Służebnych. Niegdyś znajdował się w kaplicy św. Walentego. W 1910 roku umieszczono w nim obraz świętej rozdającej jałmużnę, autorstwa Karola Frycza, ufundowany przez członkinie stowarzyszenia. Po bokach ołtarz zdobią XVIII wieczne figury papieży (jednej brakuje), w uszach - wizerunki biskupów, a wieńczy scena wskrzeszenia Piotrowina.

Obok epitafium ks. Melchiora Bulińskiego, profesora warszawskiej Akademii Duchownej, wybitnego badacza historii Kościoła i Sandomierza, autora "Historyi Kościoła Powszechnego" i "Monografiji Miasta Sandomierza", której urywki cytowaliśmy wielokrotnie i z upodobaniem, benefaktora kościoła. Ufundował je ks. Józef Rokoszny, rektor św. Jakuba w początkach XX w., nie ma już jednak porcelanowego wizerunku księdza na medalionie.

Dalej płyty poświęcone pamięci gen. dywizji Michała Nowina Sokolnickiego, obrońcy Sandomierza przed wojskami austriackimi, w kampanii 1809 roku oraz ks. Józefa Kijanki.

Wirtualne zwiedzanie - nawa północna


Nawa południowa

Tuż przy kaplicy św. Jacka ulokowano epitafium Wojciecha Zygmunta Brzezińskiego z Brzezin. Długi łaciński epigraf wykuty został w marmurze w 1669 roku, między wizerunkiem brodatej twarzy, a herbem Trąby i opowiada historię życia zmarłego.

Nieco dalej wmurowano starszą (z 1427 roku) płytę nagrobną Jana Ostroroga, z herbem rodu Nałęczem umieszczonym w zarysie tarczy. Gotycka minuskuła głosi: hic iacet strenuus dominus iohannes de ostrorog obiit anno domini MCCCCXXVII. Jak pisze (powtarzając za K. Niesieckim) ks. Buliński - był on kasztelanem poznańskim i kolatorem kościoła Wszystkich Świętych we Lwowie. Jan Długosz potwierdza, że z pochodzącego z Województwa Poznańskiego i pieczętującego się Nałęczem rodu Ostrorogów, w XIV i XV w. wywodzili się czołowi politycy i dyplomaci Królestwa Polskiego.

Obok barokowe epitafia członków sendomierskiej familii Gryfów Jaxyców, rodziny Chronowskich z Chronowa - Mikołaja (1669 r.), Katarzyny z Ruszczy (1671 r.) i jej męża Krzysztofa (1646 r.). To nagrobki medalionowe, zwieńczone niegdyś malowanymi na miedzianych blachach portretami zmarłych. Oczywiście wbrew temu, co pisze Jerzy Zub, zmarły w 1646 roku Krzysztof Chronowski, mąż Katarzyny, nie był kanonikiem sandomierskim, gdyż duchownych, nawet w Sandomierzu, już od 400 lat obowiązywał celibat. Krzysztof z Chronowa, kanonik krakowski i sendomirski, scholastyk kielecki, sekretarz królewski, zmarły w 1680 roku i pochowany w Katedrze w Krakowie był jego synem i, wraz z matką Katarzyną, fundatorem tego epitafium. Wszystkie trzy przeniesiono z nieistniejącej już dziś świątyni, o czym informuje nas Niesiecki: Grób Chronowskich w Sendomierzu w ś. Maryi Magdaleny u O.O. Dominikanów. W kościele znajduje się też czwarty epigraf potomka rodu Chronowskich - w nawie północnej, blisko kaplicy Męczenników Sandomierskich, w 1916 roku wmurowano marmurową płytę ufundowaną przez Eustachego Jaxę: dla niego i rodziców Alojzego i Izabeli.

Przy kaplicy Matki Bożej Różańcowej, wstawione w niszę sklepioną na kształt łagodnego łuku, niespotykane mozaikowe epitafium ks. Ludwika Rocha Piotrowicza, zmarłego w 1905 roku rektora kościoła. Zaprojektował je Karol Frycz.

Oprócz tych opisanych, w kościele św. Jakuba są jeszcze dwie płyty z pamiątkowymi inskrypcjami z XIX w. i dwie ufundowane w 1975 i 1979 roku dla obrońców Sandomierza w obu wojnach światowych (w północnej nawie i prezbiterium). Trzeba jednak pamiętać, że w czasie restauracyi kościoła (...) grobowce nie utrzymały się na swych dawnych miejscach. Wszystkie na inne miejsca poprzenoszono co najmniej kilkakrotnie i trudno dzisiaj spekulować, gdzie pierwotnie mogły się znajdować te starsze niż XX wieczne.

Wirtualne zwiedzanie - nawa południowa


KAPLICE

Kaplica Matki Bożej Różańcowej

Perłę secesji - kaplicę Matki Bożej Różańcowej zaprojektował w całości Karol Frycz na początku XX wieku. Oddziela ją od południowej nawy misterna kuta krata (wykonana przez W. Wierzchowskiego). Na podłuczu arkady wejściowej, wśród herbów - Łodzia - klejnot Roszkowskich. W środku, w ołtarzu, XVII wieczny słynący łaskami obraz malowany na płótnie, przeniesiony tu z nieistniejącego już kościoła św. Marii Magdaleny. Wzorowany, zgodnie z kanonem, na jasnogórskiej ikonie, przedstawia Matkę Boską z Dzieciątkiem trzymającym różaniec. Głowy obu postaci wieńczą korony. Na witrażach (z pracowni Żeleńskiego) Częstochowska Madonna i stylizowany monogram Maryi. Symbol ten powtarza się też wielokrotnie na kracie i wspaniałej polichromii na ścianach i wspartym na gurtach kolebkowo-krzyżowym sklepieniu, wraz z motywami roślinnymi (w których dominują kwiaty róż i lilii), różańca i figurami aniołów. Dekoracja kaplicy wykonana została w latach 1907 - 1910. W niej przechowywany jest w tabernakulum najświętszy sakrament.

Kaplica Męczenników Sandomierskich

Na jej wygląd, oprócz fundatorów - Szemberków, wpływ miał w dużej mierze ks. Melchior Buliński, który przeniósł tu w 1871 roku gotycki kamień nagrobny Adelajdy i zamknął wejście ufundowaną przez siebie, niską kutą kratą. Sklepienie, obok wspomnianej już, bogatej barokowej dekoracji stiukowej z główek amorków, girland owoców i rozwichrzonych chrząstkowych kartuszy, zdobią w rogach postaci czterech ewangelistów, szarfy, chusty, motywy roślinne i tarcze z herbem Lew (ród Szemberków) i Topór (ród Katarzyny Jakubowskiej z Krzykos - żony Teofila Szemberka). Podobnie jak obraz w XVIII wiecznym ołtarzu, późnobarokowa polichromia przedstawia scenę męczeństwa 49 dominikanów sandomierskich (ściana południowa) i scenę śmierci ojca Augustyna Rogali, 50. męczennika (ściana północna). Jej autorstwo jeszcze niedawno przypisywano Włochowi Karolowi de Prevot, a obecnie częściej (za S. Makarewiczem) Panu Jaskulskiemu Malarzowi. Dominikańscy Męczennicy z palmami w dłoniach zajmują też tył feretronu w rokokowych ramach, z drugiej strony umieszczony jest wizerunek Matki Bożej Różańcowej - i tu znowu legenda - obraz ten należał ponoć do samego św. Jacka Odrowąża. Fakty są jednak nieubłagane - pierwsze polskie przedstawienia plastyczne tego typu pochodzą dopiero z XVI w., a ten, wzorowany na wizerunku Czarnej Madonny, namalowany został w początkach wieku XVII.

W maju 2003 roku w urnie w Kaplicy Męczenników spoczęły kości, które wcześniej oglądać można było w oszklonej gablocie w nawie północnej. Zgromadzono tam nieliczne owoce badań antropologicznych Leszka Saramy, prowadzonych na terenie wirydarza w latach 1959/60 - w poszukiwaniu relikwii Męczenników Sandomierskich. Wydobyto wtedy ponad 100 szkieletów. Niektóre kości noszą ślady cięć, niestety słynny grot "tatarskiej" strzały dawno z niej zaginął. Część szczątków przeniesiono też do krypty pod kaplicą i ułożono obok znajdujących się tam płyt nagrobnych.

Kaplica św. Jacka Odrowąża

Odgrodzona XVII wieczną kutą kratą od południowej nawy, zajmuje wysokie na dwie kondygnacje pomieszczenie, niestety tylko legendarnej, celi św. Jacka. Ozdobą jej dość współczesnego i zimnego - w porównaniu z kaplicą Matki Bożej Różańcowej - wnętrza był do niedawna umieszczony tam zbiór 15 obrazów z XVI - XIX w., wydobytych z depozytorium kościelnego przez ks. Michała Spocińskiego. Wszystkie one były dziełami anonimowymi. Być może niektóre namalował pędzel przebywających tu zakonników.

Dziś pozostały trzy, z których najbardziej znanym jest umieszczona w ołtarzu, w rokokowych ramach, a wykonana w 1673 roku kopia późnogotyckiego dzieła o. Wacława z Oświęcimia, z kościoła parafialnego w Odrowążu, przedstawiająca na bogatym tle pierwszego polskiego dominikanina w chwili Wizji - epifanii Matki Bożej z Dzieciątkiem i słowami objawienia Ciesz się św. Jacku ... - Gaude fili Jacinte quia orationes tue grace sunt filio meo et quit quia per me ab eo petieris inpetrabis, umieszczonymi na filakterii.
Nad arkadą wejściową dwa XVIII wieczne, barokowe obrazy przedstawiają scenę ukrzyżowania i złożenia do grobu.

Nieco mistyczny klimat kaplicy spowiedzi nadają witraże namalowane w oknach przez młodych dominikańskich braci. Obok współczesnych znalazły tu swoje miejsce także barokowe konfesjonały.

Zakrystia i krużganki

Zakrystia styka się z południową ścianą prezbiterium. W dwubocznie przesklepionym przejściu pomiędzy nimi, zachowała się bardzo cenna wczesnogotycka polichromia, o geometrycznym wzorze. Na zachodniej ścianie ocalała druga polichromia - rozeta z majuskułowym napisem, namalowana w XIV wieku. Napis ów głosi, że jest to epitafium potomka jednego z najpotężniejszych wówczas rodów w Polsce - Grotów herbu Rawicz, zmarłego w 1313 roku. W swojej "Monografiji..." ks. Buliński pisze, że w kościele św. Jakuba znajdował się jeszcze jeden (...) grób rodziny Grotów ze Słupcze, pokryty wielkim kamieniem, ozdobnym pięcioma herbami wyrytemi na blachach brązowych (przyp. - K.L.). Na jednej blasze, w środku kamienia umieszczonej, jest herb Rawicz z napisem: haeredes de Słupcza. U góry są herby Leliwa i Świnka, a na dole Zadora i Grzymała. Dziś te XV wieczne, gotyckie tarcze herbowe, z grawerowanym roślinnym ornamentem, zdobią północną ścianę zakrystii.

W północną ścianę wmurowano też fragment fryzu z plecionką kratowo-wstęgową. Na ścianie wschodniej, po obu stronach zakończonego łagodnym romańskim łukiem okna, pozostały dwie, sklepione podobnie jak przejście, piscyny, służące do ablucji i mycia liturgicznych naczyń. W wyposażeniu zachwyca misternie repusowane miedziane, barokowe lavabo z postaciami rycerzy, koronującymi orła i roślinnym ornamentem.
Od krużganków zakrystię oddzielają masywne drewniane drzwi, zamykane żelaznym, XVII wiecznym zamkiem.

Ceglano-kamienny portal, wiodący z prezbiterium kościoła do klasztornych krużganków, ma już kształt ostrego - gotyckiego - łuku. Naroża trzech uskoków obu węgarów i archiwolty są profilowane i fazowane.
Na ścianach zachowały się resztki polichromii z XVII w., a na wschodniej ścianie odsłonięto fragmenty uskokowego, ceglanego przeźrocza z krużganków do kapitularza.

Szczególną ozdobą jest zbiór obrazów, przeniesionych tu w 2002 roku z kaplicy św. Jacka. Wśród nich, barokowy obraz z jednego z nieistniejących już bocznych ołtarzy kościoła, z postaciami dwóch świętych: Antoniego Padewskiego - franciszkanina, Doktora Kościoła i Wincentego Ferreriusza, dominikanina, kaznodziei i misjonarza (XVII w.) oraz wizerunek św. Dominika z księgą i liliami, podobnie jak w wizji z Soriano (XVII w.). Jest też postać św. Rajmunda - dominikanina, trzeciego mistrza generalnego zakonu, misjonarza i patrona spowiedników (XVII w.), św. Jana Nepomucena - męczennika i chyba najbardziej znanego spowiednika (w tle zarys mostu na Wełtawie - XVIII w.), a także św. Tekli - męczenniczki z Ikonionu (XVIII w.). Wyjątkowe, choć naprawdę liche, jest malowane na płótnie epitafium Adelajdy, wiszące niegdyś nad jej sarkofagiem w prezbiterium, przedstawiające księżniczkę w bogatym płaszczu, obszytym gronostajowym futrem (1676 r.).