Jarosław Wojciechowski

KOŚCIÓŁ ŚW. JAKÓBA W SANDOMIERZU

(z prac Tow. Opieki nad zabytkami przeszłości w Warszawie).

w: Przegląd Techniczny, XLVIII, nr 16, 1910, s. 207-210

Założony wraz z klasztorem dominikanów około r. 1226 przez bisk. krak. Iwona Odrowąża, stanął kościół św. Jakóba na miejscu istniejącego tu przedtem kościoła parafialnego, fundowanego przez ks. Adelajdę (zm. 1211 r., córka Kazimierza Sprawiedliwego, ówczesnego ks. sandomierskiego).
Zabytek ten tworzy dzisiaj kompleks zabudowań, na który składają się:

  1. prezbiteryum (dawny chór zakonny) wraz z
  2. zakrystyą (dawne armaryum),
  3. nawa środkowa,
  4. nawa boczna północna,
  5. nawa boczna południowa,
  6. wieża (dzwonnica),
  7. wschodnie skrzydło klasztoru (w ruinie),
  8. pozostałość zachodniego skrzydła, dziś tzw. kaplica ś. Jacka,
  9. kaplica Różańcowa,
  10. kaplica Męczenników.

Budowla nie jest jednolita. Najstarszem wydaje się być prezbiteryum. Nawy kościelne, budowane jednocześnie ze wschodniem skrzydłem klasztoru, są nieco późniejsze. Niektóre atoli dane historyczne, poparte badaniami archeologicznemi, nie wykluczają możliwości odwrotnego stosunku co do czasu powstania tych dwóch części kościoła. Jest to rzecz ostatecznie niewyjaśniona, w każdym razie różnica lat jest tu bardzo nieznaczna: obiedwie te części odnieść wypada do pierwszej połowy w. XIII. Prezbiteryum w swej architekturze wykazuje wpływy północne. Jest to typowy chór zakonny, wybudowany w kształcie wydłużonego prostokąta, który podzielony był słabo wystającemi od lica ściany lizenami (pilastrami) na trzy równe przęsła. Lizeny w wieku XVII zastąpiono skarpami, ślad ich widać jednak wyraźnie od strony północnej. Pod dachem biegnie tu tak charakterystyczny fryz arkadowy z cegieł giętych. Okna wązkie a wydłużone zachowały swoją pierwotną formę.

Ściana wschodnia oświetlona jest trójką okien, z których środkowe nieco jest szersze i wyższe. Szczyt jej jest przerobiony i popsuty prawdopodobnie już w w. XIV przy zmianie dachów, o czem niżej. Prezbiteryum pierwotnie było pokryte sklepieniem, którego konstrukcya, oparta na łukach łamanych (gotyckich), wskazuje na dobę przejściową, zapoczątkowaną u nas przez cystersów. ślady tego sklepienia uwidoczniły się z całą dokładnością po odbiciu tynku podczas dzisiejszej restauracyi, przyczem ujawnione zostały zarysy zrąbanych arkad przyściennych. Sklepienie to, odpowiednio do podziału uwidocznionego na zewnątrz, było trzypolowe, krzyżowe. Runęło ono, czy też zostało rozebrane, jako grożące upadkiem - dość, że wkrótce zastąpiono je pułapem belkowym, po którym pozostały widoczne dziś ponad sklepieniem barokowem (z w. XVII), otwory łożyskowe po dawnych belkach. ściany prezbiteryum były nietynkowane i zdobiły je tylko zawieszone na ścianach makaty.

W przeciwstawieniu do ciężkiej trochę i ponurej architektury prezbiteryum, nawy kościoła stanowią kontrast pełen wdzięku i lekkości. Architektura jest tu wybitnie włoska. Są one wzniesione systemem bazylikowym (środkowa - wyższa, boczne - niższe) i musiały mieć początkowo wiązania dachowe widoczne od wewnątrz. Dachy były mniej spadziste niż te, które dziś widzimy. Nawę główną oświetlał szereg gęsto rozstawionych okien, po 9 z każdej strony. Ściany jak w i prezbiteryum, były nietynkowane - testowane, z cegły dobrze wypalonej, ośmiocentymetrowej grubości, która na filarach, ościeżynach i kantach jest sztrychowana przed wypaleniem, dla nadania życia płaszczyźnie ściany. Jedyną ozdobą surowych murów wnętrza były dość gęsto rozrzucone, zwłaszcza na filarach na kilkometrowej wysokości od posadzki, znaki w kształcie kół (przeważnie), trójkątów i kwadratów, rytych na murze i pokrytych cienką warstwą, tynku pobielanego. Na nich były malowane napisy nagrobne tych, których ciała spoczęły w obrębie kościelno-klasztornym, dominikanie bowiem jedynie, jako zakon jałmużniczy (żebrzący), a zatem w fundusze nie zasobny, mieli przywilej grzebania w swych murach świeckich zmarłych. Świetnie zachował się napis taki w zakrystyi, gdzie czytamy: "Hic jacet Comes Grot Magnus filius Comitis Groti castellanei cracoviensis, qui obiit anno Domini 1313", drugi taki otok z napisem widocznym na ścianie krużganka głosi: "Anno Domini 1309 Idibus februariis obiit Oanna uxor Jacobi Bresine".

W w. XIV, po pierwszym zapewne większym pożarze, gdy zauważono, że surowy nasz klimat wymaga bardziej stromych dachów oraz pułapu, zabezpieczającego chociaż w części wnętrze od zimna, widoczne pierwotnie wiązania zamieniono jednocześnie z podwyższeniem dachów i budową nowych szczytów na pułapy belkowe. Jak widać z kilku zachowanych w klasztorze w ubikacyi przy zakrystyi (dawny kapitularz) belek, które użyto tu w w. XVII do nowych konstrukcyi, a które bez wątpienia pochodzą z kościoła, pułapy te były bogato polichromowane. Pokrewną tym belkom polichromię XIV w. (w kolorach: białym, czarnym i czerwonym) odkryto na tynkowanych podniebieniach sklepień w oknach prezbiteryum i w drzwiach, prowadzących do zakrystyi.

Na początku w. XV, za inicyatywą królowej Jadwigi, nawołującej w przywileju swoim do przebudowy walących się już wówczas murów kościoła, nawy podległy jakiejś większej restauracyi, podczas której przebudowano całą ścianę południową nawy środkowej, na co wskazują arkady, dzielące tę nawę od nawy bocznej południowej. Są one wyższe o 2 m od północnych, a na późniejsze ich pochodzenie wskazuje, oprócz samej formy strzelistej, krój wybitnie gotycki ciosowego kapitelu impostowego. Że arkady północne (niższe) są pierwotne, świadczy też krój kapiteli ich filarów o profilu przejściowym, zgodnie z czasem budowy kościoła.

Na sklepieniach arkad wysokich widzimy domalowywany białą farbą motyw łuczków na cegłach, co świadczy, że jeszcze w w. XV ściany pozostawały bez tynku.

W nawie bocznej południowej, na ścianie nawy głównej są łożyska po dawnych belkach, rozłożone tylko na filarach, co dowodzi, że restauracya w. XV przywróciła tu znowu wiązania widoczne pulpitowego dachu, gdyż zastosowanie pułapu wobec podniesienia wierzchołków arkad, było niemożliwe.

W filarach arkad, zwłaszcza północnych, zastosowany jest obficie cios, grający tu rolę bardziej konstrukcyjną niż dekoracyjną, wybitnie przeto ceglany charakter bazyliki przejawia się tylko w jej architekturze zewnętrznej, w bogato zastosowanych tutaj cegłach formowanych, pokrytych glazurą. Znajdują się one fragmentarycznie dzisiaj w otokach okien, gdzie tworzyły dwa pasy: dolny, z płyt większych klinowych, przeważnie gładkich, i górny z cegieł giętych, misternie smokami, ptakami, lub plecionką z kółek ornamentowanych. Dalej - we fryzach, których ślad zachował się dzisiaj tylko w większym pasie na ścianie wschodniej klasztoru oraz na ścianie północnej nawy bocznej, jako fragment, nadto zaś jako pas, niewłaściwie przed kilkudziesięciu laty umieszczony ponad cokołem, od strony północnej. Wreszcie wybitnie ceglany charakter architektury ujawnia najciekawszy i najlepiej zachowany szczegół - portal bliźni główny od strony północnej, stanowiący jedyne wejście do kościoła.

Do ciekawszych i najlepiej określających charakter architektury romańskiej należy też ściana zachodnia. Widoczna tam grupa okien, składająca się z jednego wielkiego otworu środkowego i dwóch bocznych wązkich (zamurowanych), tworzyła dawniej grupę 4-ch okien bliźnich o wymiarach otworów zamurowanych, która została już dzisiaj przywrócona. W w. XVII kościół i klasztor uległy kapitalnej przebudowie. Wzniesiono na przymurowanych do pierwotnych ścian i filarów podstawach sklepienie beczkowe z lunetami, najprzód w prezbiteryum (około r. 1630), następnie w drugiej połowie tegoż wieku w nawach. Wywołało to konieczność zamurowania dawnych, pięknych okien romańskich i przebicia niżej nowych owalnych otworów.

Stan tych sklepień w nawach okazał się bardzo zły, groził zawaleniem i szkodliwie oddziaływał na mury, które wychodziły z pionu. Wobec tego zostały one rozebrane i w miejsce nich przywrócono pułap belkowy w nawie głównej, który dał możność zachowania wyglądu pierwotnego, bazylikowego, w nawach bocznych przywrócone będą wiązania widoczne. W prezbiteryum, wobec zadowalającego stanu, sklepienie zostało utrzymane, co ze ścianami pozostawionymi bez tynku, odpowiednio oczyszczonemi, sprawia siłą kontrastu efektowne, malownicze wrażenie.

Mury tzw. dzisiaj kaplicy ś. Jacka, utworzonej w wieku XVII na miejscu celi, w której mieszkał rzekomo ten święty, są pozostałością wzniesionego prawdopodobnie w w. XIV skrzydła zachodniego, w którem mieściły się składy, tzw. granaria. Dzisiaj nie przedstawiają mury te nic interesującego.

Kaplicę Męczenników wybudował w r. 1600 Teofil Semberg, kasztelan kamieniecki, zamiast istniejącej już przedtem kaplicy pod temże wezwaniem, w nawie bocznej północnej. Architektura jej jest barokowa. Wnętrze jej zdobią charakterystyczne dla tej epoki gipsatury, mniejszej wartości artystycznej. Znajduje się tu sarkofag drewniany barokowy, mieszczący kości księżniczki Adelajdy, wyjęte w w. XVII z grobu, znajdującego się wówczas w nawie tuż przy prezbiteryum, i zdjęta z tego grobu tumba, która jest dziełem w. XIV i kopią prawdopodobnie oryginału zniszczonego w czasie któregoś z napadów tatarskich.

Miejsce, zajmowane dzisiaj przez kaplicę Różańcową, było integralną częścią klasztoru do w. XV, kiedy to połączono ją z nawą boczną zapomocą arkady ostrołukowej. Przy restauracyi znaleziono tu w fudze muru zwinięty w rurkę mały zwitek pergaminu, pisany po czesku, w którym jakiś braciszek, zajęty przy robotach, skarży się na dolę swoją na obczyźnie. Pochodzi on z w. XV, co potwierdza poniekąd czas przekształcenia tego miejsca, które z krużgankiem łączyło się bezpośrednio dwiema arkadami, dziś zamurowanemi. Kaplica powstała tu dopiero w w. XVII.

Wieża, po kościele najciekawsza część zabytku, była dostawiona w celach, obronnych na początku w. XIV. Charakteryzuje ją silnie rozwinięte skarpowanie, piętrzące się uskokami, oraz otwory (przezrocza) górnego piętra, w interesującej kombinacyi łuków pełnych z łamanymi. W dolnej kondygnacyi są strzelnice. Mury wieży zbudowane są z grubej cegły dziesięciocentymetrowej.

Dokument ten jest częścią serwisu internetowego dominikańskiego kościoła św. Jakuba w Sandomierzu. Kliknij tutaj, aby przejść do strony głównej.